Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maseczki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2015

Maseczka błotna Anti-Age od White Flower's


Producent:



Moja opinia:

Opakowanie :Standardowa saszetka. Mnóstwo informacji na odwrocie włącznie ze składem.


Działanie: Maseczka ma dość gęstą , szarą konsystencję, która dobrze rozprowadza się po twarzy. Zapach ma błotny,więc niezbyt przyjemny , jednak fakt,że produkt ten nie zawiera 'ulepszaczy' w postaci konserwantów i perfum , to jestem w stanie nie narzekać. Producent uprzedza o możliwych nieprzyjemnych odczuciach po zastosowaniu maseczki w postaci pieczenia lub zaczerwienienia, jednak ja na całe szczęście ,nie doświadczyłam tego.
Po zmyciu maseczki, skóra była gładka i miła w dotyku. Drobne niedoskonałości zostały zniwelowane, choć mogłoby być lepiej. 
Produkt jak dla mnie jest dobry jednak nie jestem usatysfakcjonowana w 100%.






Pojemność: 10 ml

Cena:około 5 zł

Moja ocena: 7/10


Maseczkę znajdziecie na stronie White Flower's ,a dokładniej TU!


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Ach Ty złotko... Maseczka od Eveline.




Producent:



Moja opinia:


Maseczka ze złotem to dla mnie nowość i może właśnie dlatego chętnie po nią sięgnęłam. Ładny złoty kolorek i pięknie mieniące się w nim drobinki. Do tego góra obietnic od producenta i trochę wolnego czasu. Oto prosty sposób , jak się okazało , na katastrofę. 
Maseczka dobrze się aplikuje i nie wywołuje dyskomfortu podczas oczekiwania na częściowe wchłonięcie , jednak kiedy przychodzi do jej usunięcia zaczynają się schody. Producent zaleca , aby resztki zniwelować wacikiem... U mnie były z tym problemy. Maseczka mazała się , a jej resztki pozostawały na twarzy. Ostatecznie zmyłam wszystko żelem do twarzy i zamiast opisywanych efektów , doświadczyłam podrażnienia po nieudanych próbach 'wacikowych'. 
Nie wiem , czy maseczka działa , ale raczej po nią już nie sięgnę. Mam nadzieję , że Wy macie lepsze doświadczenia z tym produktem.

 


Moja ocena: 2/10




wtorek, 16 września 2014

Domowy sposób na pozbycie się wągrów i grudek....czyżby?

Witajcie. Dzisiaj chciałabym poruszyć delikatny, ale jakże dobrze znany problem dla wielu z nas. Tak...wągry. 
Przegrzebałam internet w celu wyszukania czegoś konkretnego,ale jakoś niewiele znalazłam tych "wspaniałych" kuracji domowych. Skoro problem zdaje się być taki "oczywisty" , czemu nie zasięgnąć do szafki kuchennej zamiast do łazienki? Eksperymenty to coś dla mnie. 
 

Wiem , że tego pseudo towarzysza nie trzeba przedstawiać , ale... zasięgnijmy teorii :

Zaskórnik (łac. comedo) - zmiana skórna, wykwit pierwotny charakterystyczny dla trądziku młodzieńczego.
Wykwity tego typu powstają w okolicach łojotokowych, typowo na twarzy, klatce piersiowej i plecach. Bezpośrednią przyczyną powstania jest zastój łoju i rogowacenie ujść mieszków włosowych.

Rodzaje zaskórników

Zaskórniki zamknięte (microcomedones) - powstają w zamknięcia ujścia gruczołu przez proliferujące komórki warstwy rogowej naskórka. Są barwy białej, drobne, widoczne po naciągnięciu skóry.

Zaskórniki otwarte - powstają w następstwie zastoju łoju i nadkażenia (głównie bakteriami Propionibacterium acnes). Wydobywa się z nich masa łojowo-rogowa, która utleniając się nadaje wykwitowi ciemny kolor. Zaskórniki otwarte mogą przekształcić się w wykwity grudkowo-krostkowe lub torbiele ropne.
Źródło

 

  Wracając do moich poszukiwań...

Natrafiłam na forum, na którym jedna z dziewczyn zachwalała swoją, podobno sprawdzoną metodę. Mianowicie: mąka (dużo mąki) + woda +miód(dla uzyskania odpowiedniej,maseczkowatej konsystencji. Zabrzmiało to jak przepis na ciasto... ;) Wykonałam maseczkę, nałożyłam na twarz, masowałam wg zaleceń i po kilku minutach zaczęłam zmywać. Ostatnia czynność okazała się trudniejsza niż poprzednie, ale czego się nie robi dla zmian... Na finiszu coś...? zaczęło się wałkować (wg wskazówek to dobry znak, bo podobno to miały być zaskórniki, ja jakoś w to wątpię) . Pierwsze wrażenie po zmyciu było całkiem w porządku, ale tylko pierwsze. Skóra rzeczywiście była oczyszczoną, przynajmniej w jakimś stopniu, ale za to bardzoooo przesuszona. Natychmiast sięgnęłam po krem nawilżający. Przydała się jego spora ilość. Po dokładniejszych oględzinach skóry, zauważyłam, że problem nie zniknął całkowicie. Troszkę może ich ubyło, ale za to miałam kolejny problem-zaczerwienioną i piekącą skórę... Kiedy emocje już uszły, myślałam , że wszystko wraca po woli do normy, a tu niespodziewanie doczepiło się do mnie jakieś uczulenie. Podsumowując, skończyłam na dawce wapna przed snem
Coś kosztem czegoś. Okazuje się , że mąka z wodą też może zaszkodzić... Wiem , że niektóre z dziewczyn chwalą sobie ten sposób, ale każda z nas jest inna, ma inne problem i potrzeby. Ja nie piszę się już więcej na ten "domowy przepis", poszukam czegoś innego. 
Może Wy macie jakieś ciekawe pomysły? Jak pozbywacie się nieproszonych gości? 

pozdrawiam 
moni0212  

piątek, 29 sierpnia 2014

Dermaglin, Maseczka 'Kleopatra' z zieloną glinką kambryjską, miodem, olejkiem różanym i jedwabiem

 

Producent:
 


Moja opinia:

Opakowanie: Duża saszetka z pełnym opisem produktu. Grafika... mogłaby być lepsza. Po wycięciu zdjęcia owej Kleopatry , podobałaby mi się znacznie bardziej...


Działanie:Zielona glinka to raj dla cery tłustej i mieszanej. Dodatki w postaci miodu, olejku różanego oraz jedwabiu bardzo mnie zaciekawiły.

Konsystencja i kolor maseczki jest charakterystyczna dla glinek. Dobrze rozprowadza się na twarzy i nie spływa. Zasycha dość szybko, dlatego warto wspomóc się mgiełką do twarzy. Ja stosuję płyn oczarowy z Fitomedu. Glinka najlepiej działa na mokro. Zmywanie maseczki nie najeży do najłatwiejszych , ale to norma.

Skóra po aplikacji jest ładnie zmatowiona, odświeżona i oczyszczona. Pory są zwężone , a ilość wydzielanego sebum znormalizowana. Zastanawiałam się, jak na moją skórę wpłyną dodatkowe składniki maseczki. Szybko zauważyłam ,że tuż po po jej zmyciu, moja skóra była raczej w lepszej kondycji niż po innych glinkach. Nie odczuwałam zbytniego przesuszenia i spokojnie mogłam pominąć aplikację kremu nawilżającego.

Pojemność maseczki jest bardzo duża , dlatego nawet przy obfitych aplikacjach jedną maseczką możemy cieszyć się 2-3 razy. Warto jednak dokładnie zamykać opakowanie , bo u mnie przy pierwszym opakowaniu połowa zaschła.

Podejrzewam,że systematyczne używanie maseczki, pomaga w utrzymaniu cery w dobrym stanie. Po kuracji obejmującej kilka opakowań Kleopatry wiem,że warta jest uwagi.






Pojemność: 20 ml

Cena:5 zł

Moja ocena: 9/10


 




W poszukiwaniu Kleopatry udajcie się na stronę Dermaglin.
 

czwartek, 24 lipca 2014

maseczka Melisa - druga odsłona



Producent:
 
Dzięki lekkiej konsystencji i aktywnemu działaniu, maseczka doskonale wygładza, ujędrnia i odżywia skórę.
Wyciąg z melisy - regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Przynosi ulgę zmęczonej skórze. Chroni ją przed działaniem wolnych rodników.
Wyciąg z zielonej herbaty - spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Działa antyoksydacyjnie, łagodząco, tonizująco.



Opinia:
Chcąc sprawdzić realne działanie maseczki,poprosiłam o jej przetestowanie osobę w wieku 50+. Zebrałam relacje z zabiegu i przekazuje je Wam ;)

Standardowa saszetka ,w której znajduje się produkt łatwo się otwiera i ma przyjemną minimalistyczną szatę graficzną.
Maseczka ma kremową konsystencję i porywający świeżością zapach. Całkiem dobrze rozprowadza się. Wchłaniając się zmienia swoją białą strukturę w przezroczystą, nieco rzadszą masę.  Pozostawia po sobie tłusty film, dlatego polecamy aplikować ją na noc. 
W rezultacie skóra mojej testerki została dobrze nawilżona,rozjaśniona i bardziej gładka. Zmarszczki wiadomo ,tak po prostu nie zniknęły ,ale kto liczyłby na to po jednej kuracji? Na koniec usłyszałam jeszcze, że warto byłoby spróbować stosować ją regularnie.

Jedna cała maseczka wylądowała na twarzy,szyi i dekolcie. 
 
Cena:  2,20 zł



Więcej o maseczce przeczytacie w zakładce  Melisa na stronie Uroda Polska.

piątek, 18 lipca 2014

Ultranawilżenie z Melisą?



Informacje od producenta:



Moja opinia:

Opakowanie: standardowa saszetka. Rozrywa się bez problemów.

Działanie: Maseczka ma kremową konsystencję. Podczas nakładania na twarz, pod wpływem ciepła , staje się trochę bardziej rzadka i  bardziej przezroczysta. Wchłania się szybko, jednak pozostawia po sobie tłusty film, a usuwanie resztek maseczki wacikami nie jest zbyt przyjemne, dlatego najlepiej wykonywać ją na noc.  Nie lepi się.
Zapach maseczki jest charakterystyczny dla całej linii Melisa - świeży, delikatny i lekki.
Nie wiem na czym ma wyglądać to zapewniane przez producenta 'intensywne nawilżanie'. Ja mam wrażenie jakbym tylko posmarowała twarz kremem, a to trochę za mało, tym bardziej, że efekty nie utrzymują się zbyt długo. Nie zaskoczyła mnie.


 

Pojemność: 7 ml, spokojnie wystarcza na 2-3 aplikacje

Cena: w granicach 2 zł

Moja ocena: 4/10

Maseczki możecie szukać na stronie URODA POLSKA

poniedziałek, 14 lipca 2014

Profesjonalna Glinka Zielona do zabiegów na ciało, twarz i do kąpieli


Producent:

Glinka zielona polecana jest do  cery mieszanej, tłustej i trądzikowej.  

Argilloterapia ostatnim czasem stała się bardzo popularna. Często jest stosowana w salonach SPA, sanatoriach oraz przez kosmetyczki. To naturalna metoda leczenia i upiększania za pomocą glinki naturalnej.

Działanie glinki zielonej :
maseczka na twarz
- działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie
- dezynfekuje i absorbuje
- głęboko oczyszcza pory skóry i ujścia gruczołów łojowych
- normalizuje wydzielanie sebum
- uwalnia ze skóry toksyny
- zamyka pory
- łagodzi objawy trądziku
- łagodzi i goi podrażnienia oraz zaczerwienienia naskórka
- gruntownie oczyszcza
- wygładza i zmiękcza naskórek

okład na ciało (zabieg Body Wrap)- redukuje cellulit
- działa wyszczuplająco i ujedrniająco
- modeluje sylwetkę
- usuwa zgromadzone toksyny
- zapobiega rozstępom i koryguje już istniejące
- wygładza i zmiękcza naskórek  

kąpiele
- wspomaga leczenie łuszczycy, reumatyzmu i artretyzmu
- przyśpiesza odchudzanie
- oczyszcza z toksyn
- wygładza i zmiękcza naskórek
- redukuje stres         


Sposób użycia :
maseczka na twarzWsypać odpowiednią porcję glinki zielonej do miseczki w zależności od zastosowania. Do mieszania nie używać metalowych przedmiotów. Grubą warstwę nałożyć na twarz i pozostawić do wyschnięcia ok.20 min. Dokładnie zmyć ciepłą wodą i nałożyć krem.
Proponuję przy cerze suchej dodać kilka kropli olejku jojba lub oliwki z oliwek.  

okład na ciałoPrzygotuj kilka łyżek glinki zielonej z gorącą woda, aż do uzyskania masy o konsystencji gęstej śmietany. Tak przygotowaną maskę nałóż na całe ciało, lub jego wybrane partie. Całość owiń folią i pozostaw na 30-60 min Zmyj pod prysznicem bez użycia mydła.
Po zabiegu wetrzeć olejek przeciwcellulitowy.  

kąpieleDo wanny należy wsypać pół szklani glinki zielonej i relaksować się. Po kapieli wmasować balsam.

Technicznie rzec biorąc... 
100 % naturalna glinka zielona    

BEZ DOMIESZEK I KONSERWANTÓW    
BOGATA W MIKROELEMENTY I MINERAŁY

Opakowanie starcza na około  15 masek.


Moja opinia:

Opakowanie : poste pudełeczko z tworzywa sztucznego.

 

Działanie :  Glinka to szaro-zielony gładki proszek, który po zmieszaniu z wodą , tworzy jednolitą masę. Konsystencję produktu możemy dopasować do własnych upodobań i potrzeb. 
Maseczka szybko i równomiernie rozprowadza się po twarzy , aby po kilku-kilkunastu minutach( w zależności od grubości nałożonej warstwy) zaschnąć. Glinkom towarzyszy efekt ściągania, który można zniwelować , spryskując twarz wodą ( wzmacnia działanie). Zmywanie maseczki trwa 1-2 minutki.Po tak wykonanej maseczce dobrze jest użyć kremu nawilżającego.
Efekty są zauważalne już po pierwszej aplikacji. Pory są dobrze oczyszczone i obkurczone, skóra pozbawiona sebum. Systematyczne używanie maseczek glinkowych , pozwala na utrzymanie czystej , a dzięki temu zdrowej i pięknej cery. 



 

  
Do rozsądku przemawia również cena sproszkowanej glinki. Opakowanie (100 gram) wystarcza na około 15 zabiegów, a zapłacimy za nie 8 zł.


Przechowywać w temp. 15-25 st.CelSjusza.


O glince przeczytacie więcej na stronie CosmoSPA KLIK!

Stosujecie glinki? Wolicie te saszetkowe, czy sproszkowane?

środa, 21 maja 2014

Dermedic maseczka z serii matującej- działa, czy nie działa?-Oto jest pytanie...

Maseczka matująca to dobra sprawa. Wiedzą o tym posiadaczki cery mieszanej i tłustej... Dobrze mieć plan B , gdy temperatury zaczynają rosnąć. Z ogromnym zapałem sięgnęłam po maseczkę firmy Dermedic, gdyż miałam już do czynienie z wersją nawilżającą, o której pisałam TU! Jak się spisała? Czy mogę ją Wam polecić? Zapraszam.



Producent:
Maseczka zawiera kompleks składników aktywnych intensywnie matujących skórę. Preparat zwęża rozszerzone pory skóry, minimalizuje przetłuszczanie się skóry, reguluje wydzielanie się sebum. Pozostawia skórę matową i gładką.

 

Składniki aktywne: Velvesil 125, Gliceryna, Amidon de Mais, Dry Flo PC, Alantoina, Zincidone

Moja opinia:

Opakowanie: Standardowa, dwudzielna saszetka. Grafika oszczędna, konkretna, sprawia wrażenie profesjonalnego podejścia do klienta.

 

Działanie: Maseczka ma kremową konsystencję. Przyjemnie nakłada się ją na buziaka. Biała barwa z czasem znika pod pozorem wchłonięcia. Dlaczego tylko pod pozorem? Otóż wg producenta , pozostałości maseczki po określonym czasie, należy usunąć wacikiem lub wklepać. Próbowałam na oba sposoby, jednak efekt był taki sam... Maseczka całkiem niezgrabnie zwałkowała mi się z twarzy. Nie przebiegało to na dodatek sprawnie, dlatego poziom mojej frustracji wzrastał... 
Efekty matujące? Owszem super, ale tylko wtedy, gdy maseczka była na mojej twarzy. No i może godzinkę po, a potem wszystko wróciło do normy. Sama nie wiem, co o niej myśleć.
Plusy jakie zauważam to brak podrażnień, miły , delikatny zapach i przyjemna w dotyku buźka.

 

 
Pojemność:  2 x 5 ml

Cena: ok 8 zł

Moja ocena: 3/10

Zapraszam na stronę producenta TU!   i  TU!

Ciekawa jestem Waszych opinii.