Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarb Matki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarb Matki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2014

Pianka do higieny intymnej - coś dla mamy ze Skarbu Matki

Kosmetyki Skarb Matki opisywałam już trzykrotnie. Były to : mydełko pod prysznic o zapachu arbuza , oliwka w żelu , oliwka z olejkiem ze słodkich migdałów . Tym razem zaprezentuję Wam coś tylko dla kobietek.




Producent-o piance:
Wskazania: delikatne mycie i ochrona okolic intymnych.
Działanie: przywraca naturalne pH skóry, działa antyseptycznie, przeciwzapalnie, łagodząco.
Stosowanie:przy każdorazowym myciu miejsc intymnych.
Skład:ekstrakt z róży, ekstrakt z zielonej herbaty, kwas mlekowy.







 Moja opinia:

Opakowanie: Butla z dozownikiem spieniającym, które cenię bardzo. Nie lubię jak trzeba coś odkręcać w wannie lub pod prysznicem, a jednak zdarzają się i takie opakowania. Najważniejsze jest jednak to, że dozownik to najbardziej higieniczny sposób przechowywania produktów.
 Sama butla jest jednak spora i mało poręczna. Sposób zamykania jest łatwy-wystarczy przekręcić na bok dozownik.

 

Zapach: Delikatny, ale wyraźnie kwiatowy.

Działanie: Płyn ma formę delikatnej pianki ułatwiającej aplikację i mycie. Zaletą tej formy jest to, że produkt nie spłynie między palcami.
Piankę używam od 2 miesięcy i po odkręceniu dozownika oniemiałam, bo przez ten czas zużyłam niecałe pół opakowania. To się bardzo dobrze mi się kalkuluje.
Co mogę powiedzieć o jego działaniu? Najlepszą rekomendacją będzie sam fakt, że nie odczuwam dyskomfortu w najbardziej delikatnej przecież strefie naszego ciała. Nie wywołał u mnie alergii , ani podrażnień. Nic dodać, nic ująć.

Uważam ,że to dobry produkt.

 

Pojemność: 250 ml

Cena: około 20-21zł

Moja ocena: 9/10

Skarb Matki ma wiele interesujących kosmetyków dla dzieci, ale jak się okazuje,znajdzie się też coś dla mam ;) Piankę znajdziecie na stronie producenta , a dokładniej TU!!!

 

sobota, 23 listopada 2013

II część spotkania ślakich blogerek - czyli przegląd upominków


Dzisiaj nadszedł czas na dalszą część relacji ze spotkani blogerek w Rybniku ;) Pokaże Wam co trafiło w moje ręce za sprawą organizatorek, były nimi Anita z Emilią ;)

Mam dla Was sporo zdjęć... Zapraszam do oglądania.


Zacznę od przypinki ( przypinka.pl ) i dlugopisu jakie otzymała każda z nas na początku spotkania. Wg mnie to ciekawa pamiątka , tym bardziej , że długopis jest solidny. 

 przypinka.pl 

 
 fjbox.pl
 miałam też pierścionek kokardkę,ale już w niedziele zaginął...

 

Sponsorzy:
 O upominkach z Topły napiszę jak tylko do mnie dotrą.


Systematycznie na blogu będą się pojawiały recenzje powyższych produktów.Będzie o czym poczytać...
Ja zaczynam testy... ;)

środa, 5 czerwca 2013

Oliwka z olejkiem ze słodkich migdałów – Skarb Matki – recenzja


Oliwka z olejkiem ze słodkich migdałów – Skarb Matki – recenzja

 


Oliwka przy małym dziecku wydaje się konieczna. Ciężko wyobrazić sobie kąpiel, po której nie używa się tego kosmetyku. Kiedy zapytamy się naszych mam lub babć odpowiedzą, że to podstawa. 

 


Producent:
Wskazania:
pielęgnacja wrażliwej skóry noworodków, niemowląt, dzieci.
Działanie:
Łagodzi  podrażnienia skóry, nawilża, natłuszcza, uelastycznia skórę i
zabezpiecza przed otarciami.
Stosowanie:
Polecana do stosowania po kąpieli, na rozgrzane ciało i
przy każdej zmianie pieluszek.
Skład:
Zawiera łagodzący olejek ze słodkich migdałów oraz olejek z kiełków pszenicy bogate w kwas oleinowy, linolowy, witaminy A, D, B, C i składniki mineralne.
*NAWILŻA I NATŁUSZCZA
*ŁAGODZI PODRAŻNIENIA
*WZMACNIA BARIERĘ OCHRONNĄ NASKÓRKA
*BEZ KONSERWATÓW I SZTUCZNYCH BARWNIKÓW 




 Moja opinia: Otwierając butelkę, powitał mnie mocno migdałowy zapach, bardzo przyjemny dla nosa.  Kolejna sprawa, nad  która musiałam się jednak zatrzymać dłużej, to konsystencja. Nie ukrywam, ale troszkę mnie zaskoczyła. Spodziewałam się płynnej oliwki, ale nie aż tak. Przypomina mi ona dosłownie wodę, no może jest nieco gęściejsza, ale bardzo rzadka jak na oliwkę. Próba wylania oliwki na dłoń, skończyła się plamą na kocu i ubraniu. Może jestem nieuważna, ale ciężko okiełznać ową konsystencje. Nakładałam więc niewielkie ilości produktu, a mimo to nie było problemu z masowaniem , czy wcieraniem. Świadczy to o dużej wydajności i ekonomiczności produktu. Przyzwyczaiłam się, że podczas masażu, skóra pod dłońmi jest miękka, delikatna, a przy tej oliwce, miałam mieszane uczucia. Nie potrafię tego nazwać, ale warstwa , którą pozostawiała oliwka na moich dłoniach , nie był przyjemna.
Pewnego dnia, kiedy moje kostki na dłoniach, były bardzo przesuszone, napotkałam się na niemiłą niespodziankę. Podczas wmasowywania oliwki, moje kostki zaczęły się czerwienić , a na dodatek tak potwornie swędzieć, że nie mogłam przestać się drapać. Pragnę zauważyć , że nie stosowałam wcześniej żadnych kremów do dłoni, a więc nic innego nie mogło mnie podrażnić. Dla sprawdzenia , następnego dnia znów sięgnęłam po oliwkę i problem znów się powtórzył. Zastanawiająca jest ta sytuacja, bo skoro oliwka ma łagodzić podrażnienia, to dlaczego jeszcze je wzmaga? Odpowiedzi można szukać w składzie podanym na opakowaniu…
Czy poleciłabym ten produkt mamom? Nie, dzieci mają często przesuszoną skórę , dlatego nie chciałabym, aby męczyło je ewentualne dodatkowe podrażnienie.
Cena: 13 zł
Pojemność: 200 ml,
Moja ocena: 2/10

Z ofertą Skarb Matki możecie zapoznać się na http://www.skarbmatki.pl/wersja_polska/ 


wtorek, 28 maja 2013

Oliwka w żelu –Skarb matki - recenzja

   



Producent:
Wskazania:
pielęgnacja suchej skóry noworodków, niemowląt, dzieci.
Działanie:
nawilżenie i natłuszczenie skóry.
Stosowanie:
na osuszoną skórę po kąpieli, bardzo wygodna aplikacja.
Skład:
olej mineralny, witamina E.


Moja opinia:
Oliwkę w żelu używałam po raz pierwszy, dlatego otwierając tubkę, byłam bardzo ciekawa, co tam się kryje. Przywitał mnie piękny , migdałowy zapach, jak zauważyłam charakterystyczny dla Skarbu Matki. A dalej było coraz lepiej. Nie ukrywam, że oliwka służy mi głównie do masaży, tak więc pierwszy test odbył się właśnie na tej płaszczyźnie. Konsystencja żelu ma swoje plusy i minusy. Jak dla mnie plusem jest to ,że nie spływa nic z ręki, nie ucieka niewiadomo gdzie , dzięki czemu można uniknąć tych okropnych tłustych plam. Rozprowadza się nieco trudniej niż standardowa płynna oliwka, ale nie róbmy z tego tragedii… bo to tylko porównanie. Minusem jest jednak to, że aby móc swobodnie masować, trzeba aplikować więcej produktu, niż w przypadku płynnej oliwki. To sprawia, że produkt staje się mniej wydajny, więc mniej ekonomiczny.
Opakowanie to tuba, która stoi pionowo, dlatego bardzo łatwo można wydostać oliwkę, jak dla mnie to  super rozwiązanie. Pragnę jeszcze zauważyć, że kończąc produkt, miałam już lekki problem z wydostaniem  resztek oliwki, ale okazało się, że korek tuby można swobodnie odkręcić i wydobyć wszystko to co pozostało.
Jeżeli chodzi o nawilżenie, uważam że oliwka w żelu lepiej poradziła sobie z tym problemem , niż ta , którą używałam dotychczas. Dodatkowo owy efekt utrzymywał się dużo dłużej.
Oliwka nie wywołała podrażnień, zaczerwienień, czy uczulenia.
Konsystencja: po prostu żel ;)

  
 a

Cena: 14 zł
Tuba 125 ml,

  
  
 

Czy poleciłabym ją? Tak.
Moja ocena: 8/10