Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lambre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lambre. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Lambre...

W ostatnich postach się na kosmetykach Lambre. Bardzo miło mi się z nimi pracowało. ale o tym możecie poczytać zaglądając na wcześniejsze wpisy...
Już co nieco nadmieniłam wam o  katalogu ww firmy, ale tak mnie urzekł, że zrobiłam Wam kilka zdjęć.
















Bardzo podoba mi się opis każdego produktu. Jest rzeczowo i konkretnie. Najbliższe są mi opisy perfum, bo oprócz ogólnego stwierdzenia, które często spotykamy np. różane... i nic więcej , u Lambre poznamy całkowity skład.

Nie cierpię bełkotu, który ma na celu ściągnięcie klientów na siłę, dlatego namawiam Was na czytanie.... im więcej wiecie tym lepsze rezultaty osiągniecie.

A wiecie co mnie jeszcze okropnie drażni... Obiecanki cacanki-schudniesz 10 kilo w tydzień tylko posmaruj się naszym kremem...bla bla bla, albo zmarszczki to już przeszłość od kiedy pojawił się xxx,kup krem i zapomnij o upływie lat...

Nie dajmy się... czytajmy składy i receptury... 

pozdrawiam Was serdecznie
moni0212

środa, 15 maja 2013

Cień do powiek w płynie Lambre – Blask księżyca – recenzja



Cień do powiek w płynie Lambre – Blask księżyca – recenzja




Muszę się przyznać… to mój pierwszy raz…
Zastanawiałam się wielokrotnie, czy nie wypróbować cieni w płynie, ale zawsze odkładałam to na później. Przecież jeszcze mam czas…. Ale chyba już czas z tym skończyć. Przemiła pani Aleksandra z Lambre pomogła mi w tym, a ja dziś przekazuję Wam moje spostrzeżenia.

 


Moja opinia:
Kolor, który otrzymałam do przetestowania to Blask księżyca, rozkoszna nazwa, ale czy słuszna? W naturze jak dla mnie to takie iskierki odbijające się od tafli wody. Kojarzą mi się również z pobłyskujących koniuszkami roślin skąpanymi w rosie, które zauważyć można nawet w nocy.
A na oczach? „Blask księżyca” dodaje iskierki tajemniczości. Taki wielozadaniowy trik na każdą okazję. Mała czarna, szpilki i błysk oka…
ale także,
lekka, zwiewna sukienka, molo , kwiat we włosach i błysk oka…
ale również,
rodzinny wyjazd nad jezioro, ognisko lub spotkanie w kawiarni i błysk oka…
Czasem smutny deszczowy dzień można rozświetlić w tak prosty sposób.

Wydajność: duża, nie da się ukryć. Na oczy zużywam jedną „miarkę”- objętość kosmetyku na pędzelku; rozsmarowuję i to wszystko. Jest super. 

Efekt: Powstaje bardzo cienka warstwa połyskującego srebra na powiekach, która bardzo szybko zasycha. Mocne pocieranie na dłoni powoduje, że ta warstewka się rozciera, ale nie znika-drobinki są po prostu mniej skupione, ale niesamowicie pięknie się mienią. Cień jest bardzo  trwały, nie trzeba go nakładać kilkukrotnie, a podczas kolacji lub spotkania nie trzeba wychodzić do łazienki, aby sprawdzić, że wszystko jest w porządku. Nie zostawia śladów w zgięciach powiek. Daje jednolity kolor. Łatwo usuwa się płynem do demakijażu oczu.

 

 Opakowanie: przypomina błyszczyk ze standardowym pędzelkiem. Jest jednak mniejsze. Ma również zakończenia złote, które bardzo mi się podobają. 

  


  
 
Cena: 15 zł

Pierwszy raz, ale jaki pozytywny ;-)
Jeżeli wy również zastanawiacie się nad cieniami w płynie , możecie spojrzeć na stronę internetową Lambre tam w katalogu znajdziecie inne kolory dostępne w ofercie.
Katalog jest bardzo przystępnie zaprojektowany. Zapraszam http://pl.lambre.eu/

A firmie Lambre nie pozostaje mi nic innego jak  podziękować za poszerzenie horyzontów kosmetycznych ;) Dziękuję.

Moja ocena: 10/10

niedziela, 5 maja 2013

Błyszczyk 4 Lambre –recenzja


Błyszczyk nr 4 Lambre –recenzja





Od producenta:
Odświeżona, uzupełniona o nowe odcienie kolekcja błyszczyków do ust Magic Shine.
Ze starej kolekcji zostają odcienie: N4 i N5
Nowa kolekcja błyszczyków do ust będzie składała się z numerów: 3,4,5,6,9,10,11,12,13
Dzięki kolekcji modnych, lśniących błyszczyków do ust Magic Shine poczujesz się prawdziwą gwiazdą. Wspaniała, trwała formuła dodaje ustom objętości i wypełnia drobne nierówności. Szeroka paleta kolorów pozwoli na każdorazowe urozmaicenie zarówno codziennego, jak i okazyjnego makijażu.
Błyszczyki do ust LAMBRE zapewniają soczysty połysk i ochronę przed pierzchnięciem ust.
Piękno i komfort użytkowania!

Moja opinia:

Kolor: Numer 4. Różowy z drobinkami brokatowymi. Soczysty.  Przyjemnie mieni się na ustach.






Opakowanie: Jak dla mnie nowość. Błyszczyk przyjmuje z zewnątrz formę standardowych produktów, ale… gdy otworzymy pokrywkę, okazuje się, że zamiast pędzelka umieszczonego we wnętrzu mamy pędzelek, za pomocą którego aplikowany jest błyszczyk. Drugi koniec zaopatrzony jest w końcówkę, którą należy pokręcać, aby pędzelek został zaopatrzony w błyszczyk. Mam wrażenie ,że proces , w którym wypływa produkt mógłby trwać nieco krócej. Pierwszym razem , nie mogąc doczekać się efektu , pokręciłam kilka razy za dużo… teraz robię to rozważniej. Uważam ,że to nie jest jednak duży problem , bo to tylko kwestia przyzwyczajenia. Ma to swoje racjonalne plusy, bo jakby na to nie patrzeć to błyszczyk zamknięty jest w opakowaniu, dzięki czemu nie dostają się do niego nieczystości. Nie mogę również pominąć oprawy, bo jest naprawdę zachwycająca. Złote , metalowe opakowanie, eleganckie napisy. Miło wyciągnąć go z torebki w towarzystwie. Nie ma jak się wstydzić.







Efekt:  lekko powiększone usta , mieniące się w promieniach słonecznych.
Usta staja się bardziej gładkie, dzięki wypełnieniu niedoskonałości bardzo dobrze przylegającym produktem. Robi to jednak dyskretnie, bo usta wyglądają naturalnie. Kolor 4 jest tym , który sama wybrałabym dla siebie, bo uzupełnia moje rysy twarzy i w nim właśnie czuję się swobodnie. Nie zostawia uczucia ciężkości, grubej powłoki, z czasem prawdopodobnie zapomniałabym o tym ,ze mam go na ustach, ale nieustannie przypomina mi o tym unoszący się przez cały niemal czas słodki owocowy zapach. Jak dla mnie przypomina on wiśnię, ale nie gwarantuję tego… ;)  Po dłuższym noszeniu odczulam jednak na ustach  jakby miejsca ułożone liniowo, w których błyszczyk lekko „przyschnął”. Roztarłam to ustami i problem zniknął. Miało to miejsce, gdy na ustach pozostało już niewiele kosmetyku.  Po roztarciu kolorowej warstwy pozostawia po sobie błyszczące drobinki. To bardzo mi się podoba.

 

Cena: 20 zł

Pełną gamę kolorystyczną błyszczyków MAGIC SHINE zobaczyć możecie tutaj .

Dziękuję firmie Lambre za przesłanie kosmetyku do przetestowania. 

A Was zapraszam  do zapoznania się z bogatym i ciekawym asortymentem firmy Lambre - Nowości !


Moja ocena: 10/10


czwartek, 2 maja 2013

Lambre No.24 - recenzja

Zapach to pojęcie względne, bo każdy ma swój ulubiony, ten który trafia w samo serce. Nie bez przyczyny powstają zapachy o różnej intensywności, z innych surowców. Mamy zapachy należące do wielu grup, przecież każda z nas jest inna. Warto wsłuchać się w siebie wybierając zapach i doszukiwać się w składzie tego co lubimy najbardziej. Nie warto sięgać po perfumy z konwaliami, jeżeli ich zapach wprawia nas w mdłości-to na pewno się nie uda. Warto jednak zauważyć, że nie tylko kwiaty są składnikami perfum, z owocami lub trawami spotykamy się równie często. Sprawa jest prosta, jeżeli kochacie grejpfruta to bez obaw możecie się skusić na taką nutkę zapachowej przyjemności, ale nie poleciałbym takiej kompozycji osobie z niechęcią do cytrusów. Nasz organizm wie czego potrzebujemy, wystarczy się na siebie otworzyć i chwile posłuchać…
Zapach , który sprawił ,że musiałam zatrzymać się nieco dłużej to No.24 od Lambre. 

 

Producent:
 N24-damski
Rodzina zapachów: bukiet kwiatów
Nuty głowy: cytryna, grejpfrut, jabłko
Nuty serca: konwalia, róża, irys
Baza: piżmo, wanilia, ambra, drzewo cedrowe
Świeży kobiecy zapach otwiera świat czystości i niewinności, lekkości i swobody. Zapach czaruje szykownością i emanuje szczerymi, wyrazistymi emocjami. Skrzący się owocowy początek stworzony z połączenia cytryny, grejpfruta i jabłka płynnie przeistacza się w kwiatową kompozycję konwalii, róży i irysu, które napływają niczym fale aromatycznej mgły przynosząc ze sobą lekkość i swobodę.
Delikatny jaśmin odważnie przekierowuje całą kompozycję do mało wyraźnych nut piżmowych. Natomiast połączenie drzewa cedrowego z wanilią dodają kompozycji odrobiny niestałości i figlarności.

 

Opinia:
Moje pierwsze spostrzeżenie to duża intensywność zapachu, która jest zapewne spowodowana sporą ilością składników aromatycznych.  Nie mogę  polecić go zatem kobietom , które nie stąpają mocno po ziemi , bo prawdopodobnie zapach krępowałby je.
Ja do nich jednak nie należę, dlatego zapach No.24 jest dla mnie ciekawą propozycja. Próbowałam sobie wyobrazić sytuację, do której ów aromat pasowałby najlepiej.
       Taksówka na parkingu trąbi, telefon się urywa… wszyscy czekają gorączkowo, stres chaos i … Kobieta, która wyłania się zza oszklonych drzwi na wysokich czarnych obcasach i z wysoko upiętymi włosami-spokojna i pewna siebie. Nikt nic nie mówi… słychać tylko zamknięcie drzwi samochodu, brak pretensji i niespełnionych oczekiwań.
No.24 to wg mnie kobieta elegancka i zdecydowana.
Mam jednak wrażenie, że konwalia dominuje trochę za bardzo, przytłumiając piękną różę, którą ciężko odnaleźć. Zastanawiam się tez czy w kompozycji tej powinna znajdować się wanilia, która nieco mdli, biorąc pod uwagę, że konwalia sama w sobie jest słodka. Chyba troszkę tego za dużo.
Z owoców wyczuwam bez problemu jabłuszko, które uwydatnia się jednak dopiero po tej pierwszej fali aromatów, ale dzięki temu pozostaje dłużej na skórze. Co do cytrusów to są w mniejszości wg mnie. 

Trwałość: zapach okazje się być dobrym kompanem dnia, bo  utrzymuje się kilka godzin , co prawda nie jest już to ten burzliwy zapach początkowy, raczej piżmowe nuty z odrobiną ww. jabłka.

Opakowanie: z klasą, wystarczy spojrzeć… 












Pojemność: 20 ml

Cena:68zł

Moja ocena: 8/10 

  


Katalog, do którego naprawdę warto zajrzeć  znajduje się na stronie L'ambre. Ja oglądałam go już kilkanaście razy. Jest naprawdę wspaniale dopracowany. Znajdziecie tam wspaniałe kosmetyki w bardzo dobrych cenach.

 http://pl.lambre.eu/