Producent:
Naturalny ochronny balsam do ust Organique to
cudowne połączenie odżywczego działania i delikatnego, słodkiego smaku.
Bogata receptura skomponowana została z naturalnych olejków roślinnych i
wosków, które zapewniają wyjątkową pielęgnację wrażliwej i delikatnej
skórze warg.
Naturalny ochronny balsam do ust Organique
tworzy warstwę ochronną, zabezpieczającą przed niekorzystnymi warunkami
atmosferycznymi, zmiękczającą, natłuszczającą, poprawiającą nawilżenie,
przywracającą uczucie komfortu spierzchniętej skórze.
Balsamy mają wyjątkowo aksamitną konsystencję oraz przyjemny smak.
Dostępne są w czterech słodkich smakach:
- Kokosowe ciasteczka
- Czekoladowy mus
- Wiśniowe cukierki
- Pomarańczowy sorbet

Moja ocena:
Opakowanie: Masełko znajduje się w przyjemnej dla oka zakręcanej puszeczce. Jest malutka i nie zajmie wiele miejsca w torebce. Plus za solidne zamknięcie.

Zapach: W opakowaniu zapach jest bardzo intensywny, słodki i bez wątpienia wiśniowy-pozbawiony jest chemii. . Na ustach tak mocny nie jest.
Działanie: Masełko ma zbitą konsystencję, która pod wpływem ciepła palca lekko się rozpływa. Nabieramy więc tylko tyle masełka ile potrzebujemy, a wierzcie mi ,że produkt jest bardzo wydajny.
Sposób użycia jest banalny, ale ze względu na to,że masełko ma lekko różowy kolorek lepiej zaopatrzyć się w lusterko.
Balsam ma lekko tłustawą konsystencje, ale chyba dzięki temu nie wchłania się tak jak większość produktów. Spokojnie wyczuwam go przez 2-3 godziny. Po tym czasie moje usta pozostają jeszcze miękkie i nawilżone. Zauważyłam również, że po zastosowaniu produktu moje usta stają się bardziej 'pełne'.
Jedynym minusem jest mało higieniczna forma aplikacji. Może i jest prościutka , ale nie zawsze mamy gdzie umyć dłonie. Szkoda ,że nie ma wersji w sztyfcie.


Pojemność: 15 ml
Cena: ok. 30 zł
Moja ocena: 8/10
Co myślicie o tym balsamie?
Ja myślę jeszcze o wersji pomarańczowej. Znacie ją?
Moja ocena:
Opakowanie: Masełko znajduje się w przyjemnej dla oka zakręcanej puszeczce. Jest malutka i nie zajmie wiele miejsca w torebce. Plus za solidne zamknięcie.
Zapach: W opakowaniu zapach jest bardzo intensywny, słodki i bez wątpienia wiśniowy-pozbawiony jest chemii. . Na ustach tak mocny nie jest.
Działanie: Masełko ma zbitą konsystencję, która pod wpływem ciepła palca lekko się rozpływa. Nabieramy więc tylko tyle masełka ile potrzebujemy, a wierzcie mi ,że produkt jest bardzo wydajny.
Sposób użycia jest banalny, ale ze względu na to,że masełko ma lekko różowy kolorek lepiej zaopatrzyć się w lusterko.
Balsam ma lekko tłustawą konsystencje, ale chyba dzięki temu nie wchłania się tak jak większość produktów. Spokojnie wyczuwam go przez 2-3 godziny. Po tym czasie moje usta pozostają jeszcze miękkie i nawilżone. Zauważyłam również, że po zastosowaniu produktu moje usta stają się bardziej 'pełne'.
Jedynym minusem jest mało higieniczna forma aplikacji. Może i jest prościutka , ale nie zawsze mamy gdzie umyć dłonie. Szkoda ,że nie ma wersji w sztyfcie.
Pojemność: 15 ml
Cena: ok. 30 zł
Moja ocena: 8/10
Co myślicie o tym balsamie?
Ja myślę jeszcze o wersji pomarańczowej. Znacie ją?