sobota, 26 kwietnia 2014

NANO PRO MASK od 3-Helisa - recenza

Z 3 - Helisa mogliście spotkać się już kilkukrotnie na moim blogu, tym razem przygotowałam dla Was recenzję NANO PRO MASK,czyli maski do twarzy. Czy jestem z niej zadowolona? Jakie efekty otrzymałam ? Zapraszam do lektury.




Od producenta:
Nano Pro Mask tworzy nowy standard w maskach do twarzy poprzez niepowtarzalne połączenie natury i nauki. Wyjątkowe i ekskluzywne składniki roślinne widocznie zmniejszają zmarszczki, rozjaśniają przebarwienia i pozostawiają Twoją skórę gładką, jędrną oraz aksamitną w dotyku, wzmacniają naczynia krwionośne. Nasza innowacyjna formuła usuwa martwe komórki jednocześnie oczyszczając skórę, stymuluje jej krążenie i pozostawia uczucie świeżości.
 
Nano Pro Mask stosowany wieczorem przed snem, następnego dnia rozpromieni Twoją skórę świeżością i naturalnym blaskiem.
Moja opinia: 
Opakowanie: solidny, klasyczny, szklany słoiczek z minimalistyczna grafiką. Lubie takie opakowania.



Kolor i zapach: kolor żółtawy , a zapach niezbyt przyjemny, ale to tylko moje odczucia, ważniejsze jest przecież działanie.

 

Działanie: Konsystencja maski jest gęsta, żelowa. Dobrze się rozprowadza. Wystarczy niewielka ilość do pokrycia twarzy. pod wpływem ciepła skóry wnika do każdego zakamarka. Już po około 15 minutach maska zaczyna wysychać. 
Na tym etapie pojawiają się jednak schody. Moje odczucia po zastosowaniu maski za każdym prawie razem były inne, niestety przeważały negatywne. 
Mój pierwszy raz okazał się koszmarem. Aplikacja przebiegła dobrze, zmyłam pozostałości maski wodą(nadal ok), przetarłam płynem micelarnym i tu się zaczęło źle dziać. Skóra , głównie za policzkach, zaczęła mnie potwornie piec , a jak spojrzałam w lusterko to nie mogłam uwierzyć...Na mojej twarzy pojawiły się czerwone plamy obejmujące całe policzki, które na dodatek były nabrzmiałe, spuchnięte. Umyłam twarz kilkukrotnie i poczułam ulgę w pieczeniu, ale czerwone plamy pozostały jeszcze ponad 2 godziny na mojej twarzy.
Trudno było mi sięgnąć po maskę ponownie, ale odważyłam się. Tym jednak razem nie peelingowałam wcześniej twarzy, nie przemywałam micelami itp. Podczas aplikacji również odczuwałam lekkie pieczenie, ale efekt był zupełnie inny. Skóra na twarzy była miękka , gładka, delikatna i odświeżona. Bałam się zastosować ramową pielęgnacje tuż po, mimo że tak zaleca producent.
Większość moich prób kończyła się jednak fiaskiem, już po około 10-20 minutach od aplikacji, bo powtarzające się pieczenie bywało nie do zniesienia. Próbowałam na różne sposoby:z i bez oczyszczenia przed , z i bez peelingu, zmywałam wodą, płynami micelarnymi i efekt taki sam-pieczenie. 
Pomyślałam,że może jestem uczulona na któryś ze składników, dlatego wykonałam maskę na moim M. (nie mówiąc mu o moich spostrzeżeniach) i efekt był ten sam. Po 10 minutach zmył maskę , bo piekła go twarz.

 Maskę można stosować również na całą noc i po ww. zmaganiach dałam jej ostatnią szanse na tym gruncie. Po nałożeniu odczuwałam lekkie mrowienie , ale przeczekałam aż maska całkiem zaschnie (około 30 minut) - wtedy objawy ustały. Rano po kilku mimicznych ruchach zaczęła odstawać i ładnie zeszła po kawałku. Efekt bardzo mnie zadowolił. Twarz była sprężysta, nawilżona , gładka. Powtarzałam ten proces na noc i efekt był znakomity.

Nie wiem, dlaczego moja skóra tak różnie odbiera tą maskę. Raz efekt był super, a inne próby kończyły się okropnie. Nie służy mi zmywanie tej maski, a efekty po nocnych kuracjach są super.

Pojemność: 50ml
Cena: 244 zł



Dużo więcej informacji o masce znajdziecie na stronie dystrybutora marki TU!!! Serdecznie zapraszam.