Samoopalacze wywołują sporo emocji. Każdy chyba kojarzy historie związane ze skutkami nieudolnych aplikacji. Skoro jednak słonko chowa się skutecznie za chmurki postanowiłam,że sięgnę po tego typu produkt. Bohaterem dzisiejszego posta jest pianka Vita Liberata. Ciekawe? Zapraszam...
Producent o piance:
Długotrwała
pianka Phenomenal zapewnia opaleniznę na 2-3 tygodnie. Daje naturalny efekt bez
smug i zapachu, idealna do wszystkich typów cer. Momentalnie wysycha, więc nie
brudzi ubrań. Zawiera aż 80% składników pochodzenia organicznego. Nie zawiera
parabenów ani alkoholu. Dostępna w dwóch odcieniach: medium i dark.
Moja opinia:
Opakowanie:buteleczka z pompką działa bardzo dobrze. Nie zacina się i tworzy przyjemną piankę. Szata graficzna jest skąpa i miła dla oka w swej prostocie.
Rękawica niezbędna do aplikacji:
Wersje kolorystyczne: medium i dark.
Efekty:
Samoopalacze zwykle niosą za sobą spore ryzyko. Zwykle... O mojej niezbyt przyjemnej historii z chusteczką tego typu mogłyście już przeczytać - TUTAJ!
Spokojnie- dzisiaj mam dla Was produkt , który skrał moje serce od pierwszej aplikacji. Mowa o Vita Liberata, Phenomenal 2-3 Week Tan Mousse .
Przed użyciem pianki warto wykonać peeling oraz porządną depilacje, aby przygotować ciałko na dawkę pigmentów. Następnie nakładamy rękawicę i aplikujemy piankę. Rozcieramy ją i rozprowadzamy okrężnymi , niewielkimi ruchami po cały ciele. Warto zwrócić uwagę na kierunek wykonywania tych czynności - producent dołącza wyczerpującą instrukcje, więc nie ma się czego obawiać.
Opaleniznę zyskuje się stopniowo, poprzez 3 aplikacje następujące po sobie w kilku-/kilkunastu godzinnych odstępach. Kolejno zmywamy produkt wodą i podchodzimy do kolejnych prób.
Pianka jest idealną formą do tego typu produktu, ponieważ jest bardzo plastyczna , delikatna i nie wymaga nakładu siły. Łatwo jest dostosować ilość produkt i rozsmarować go równomiernie. Pianką w przeciwieństwie o kremów i chusteczek nie zasycha o razu i można dokonać ewentualnych poprawek.
Efekt widoczny jest o razu. Nie widziałyście, ale możecie mi wierzyć,że dawno nie chodziłam z tak szerokim uśmiechem. Nie spodziewałam się ,że tak naturalny efekt można mieć od tak. Po 3 aplikacjach zaspokoiłam 100% moich pragnień - brązową , równomierną opaleniznę jak po tygodniach nad morzem. Posiadam wersję Dark i wiem, że to była dobra decyzja.
Wiem,że można się opalić w "warunkach normalnych", ale niepodważalnym plusem samoopalacza jest to ,że działa od jednakowo na każdej partii ciała. Każdy ma inną skórę - jedni narzekają ,że nie mogą opalić sobie łydek , a inni na przykład dłoni. Vita Liberata rozwiązuje ten problem.
Trwałość wg producenta balansuje na granicy 2-3 tygodni, u mnie było to 2 tygodnie. Myślę,że to dobry wynik. Nie jestem w stanie określić Wam na jak wiele aplikacji wystarczy jedno opakowanie, bo buteleczka jest nieprzezroczysta, ale mam wrażenie ,że nie skończy się zbyt szybko.
Pianka nie podrażniła mi skóry , nie poplamiła ubrań.
Samoopalacze zwykle niosą za sobą spore ryzyko. Zwykle... O mojej niezbyt przyjemnej historii z chusteczką tego typu mogłyście już przeczytać - TUTAJ!
Spokojnie- dzisiaj mam dla Was produkt , który skrał moje serce od pierwszej aplikacji. Mowa o Vita Liberata, Phenomenal 2-3 Week Tan Mousse .
Przed użyciem pianki warto wykonać peeling oraz porządną depilacje, aby przygotować ciałko na dawkę pigmentów. Następnie nakładamy rękawicę i aplikujemy piankę. Rozcieramy ją i rozprowadzamy okrężnymi , niewielkimi ruchami po cały ciele. Warto zwrócić uwagę na kierunek wykonywania tych czynności - producent dołącza wyczerpującą instrukcje, więc nie ma się czego obawiać.
Opaleniznę zyskuje się stopniowo, poprzez 3 aplikacje następujące po sobie w kilku-/kilkunastu godzinnych odstępach. Kolejno zmywamy produkt wodą i podchodzimy do kolejnych prób.
Pianka jest idealną formą do tego typu produktu, ponieważ jest bardzo plastyczna , delikatna i nie wymaga nakładu siły. Łatwo jest dostosować ilość produkt i rozsmarować go równomiernie. Pianką w przeciwieństwie o kremów i chusteczek nie zasycha o razu i można dokonać ewentualnych poprawek.
Efekt widoczny jest o razu. Nie widziałyście, ale możecie mi wierzyć,że dawno nie chodziłam z tak szerokim uśmiechem. Nie spodziewałam się ,że tak naturalny efekt można mieć od tak. Po 3 aplikacjach zaspokoiłam 100% moich pragnień - brązową , równomierną opaleniznę jak po tygodniach nad morzem. Posiadam wersję Dark i wiem, że to była dobra decyzja.
Wiem,że można się opalić w "warunkach normalnych", ale niepodważalnym plusem samoopalacza jest to ,że działa od jednakowo na każdej partii ciała. Każdy ma inną skórę - jedni narzekają ,że nie mogą opalić sobie łydek , a inni na przykład dłoni. Vita Liberata rozwiązuje ten problem.
Trwałość wg producenta balansuje na granicy 2-3 tygodni, u mnie było to 2 tygodnie. Myślę,że to dobry wynik. Nie jestem w stanie określić Wam na jak wiele aplikacji wystarczy jedno opakowanie, bo buteleczka jest nieprzezroczysta, ale mam wrażenie ,że nie skończy się zbyt szybko.
Pianka nie podrażniła mi skóry , nie poplamiła ubrań.
Pojemność: 125 ml
Cena: ok 165 zł
Moja ocena: 10/10
Więcej informacji na temat pianki Vita Liberata oraz rękawicy znajdziecie na stronie producenta, dokładnie TU!
Możecie odwiedzić również fun page Vita-Liberata-Polska