Moje Panie! Dzisiaj zabiorę Was w podróż po kilku odcieniach podkładu Skin Balance, który towarzyszy mi ostatnimi czasy. Gotowe?? To zaczynamy!

Na początek - informacje od producenta:
Wodoodporny podkład kryjący.
Maskuje wszelkie niedoskonałości cery.
Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność.
Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12H.
Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą.
Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E.
Maskuje wszelkie niedoskonałości cery.
Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność.
Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12H.
Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą.
Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E.
Moja opinia:
Opakowanie: Szklana buteleczka z pompką to najlepsze rozwiązanie dla podkładów. Higiena to rzecz podstawowa i dzięki temu rozwiązaniu , spokojnie możemy cieszyć się produktem do ostatniej kropli. Butelka jest solidnie wykonana. Nakrywka nie otwiera się podczas podróży w kosmetyczce ,a aplikator nie zacina się.
Warianty kolorystyczne: Pierre Rene wprowadziło na rynek 6 odcieni fluidu. Spokojnie można znaleźć coś dla siebie. Ja przedstawię Wam kolory, które zagościły w mojej kosmetyczce:
1) Champagne z numerem 20 - bardzo jasny kolor, ale wyglądający naturalnie. Nie jest zbytnio wybielony. Idealny będzie dla bladolicych.
2) Porcelain z numerem 21- kolor, który przypadł mi do gustu najbardziej. Ma ładne nasycenie i sporo zgaszonych żółtych pigmentów.
3) Nude z numerem 23 - wersja dla kobiet o nieco ciemniejszej karnacji , lubujących się w różowawej pigmentacji.
Najczęściej korzystam z wersji Porcelain lub z miksu Porcelain i odrobiny Champagne. Dobrze mieć dwa najbliższe odcienie. Można wtedy indywidualnie dostosowywać produkt. Tym bardziej , że zmiana pory roku już nas do tego obliguje.
Najczęściej korzystam z wersji Porcelain lub z miksu Porcelain i odrobiny Champagne. Dobrze mieć dwa najbliższe odcienie. Można wtedy indywidualnie dostosowywać produkt. Tym bardziej , że zmiana pory roku już nas do tego obliguje.
Efekty: Fluid ma przyjemną konsystencję. Nie należy ani do bardzo gęstych , ani rzadkich produktów. Dobrze rozprowadza się po twarzy przy pomocy pędzla. Zauważyłam, że najbardziej naturalny efekt można otrzymać podczas nakładania go w małych ilościach dokładnie rozcierając ku zewnętrznym krańcom twarzy. Nie zostawia smug i szybko wtapia się w skórę.
Zaskoczył mnie bardzo dobry standard krycia Skin Balance. Odrobina podkładu wystarczy, aby pozbyć się pajączków , niedoskonałości i rozszerzonych porów. Cera staje się jednolita i bardzo miła dla oka. Dobrze radzi sobie z niespodziankami na twarzy, dlatego zmniejszyłam spekturm działania korektora , ponieważ ze Skin Balance jest on zwyczajnie zbyteczny. Jestem bardzo zadowolona z tego faktu.
Kolejnym atutem podkładu jest jego trwałość. Stosuję go w duecie z matującym pudrem Compact Powder no.03 również od Pierre Rene. To połączenie zapewnia mi komfort na wiele godzin. Nie przeglądam się już panicznie w lusterku co kilka minut. Jednak po 4-5 godzinach muszę sięgnąć po bibułki matujące. Mój nos lubi sobie poświecić... taka jego uroda. Wynik jaki zapewnia mi Skin Balance jest dla mnie satysfakcjonujący.Będę kontynuowała naszą przyjaźń.
Możecie skorzystać również z utrwalacza Make up Fixer od Pierre Rene dla mocniejszego utrwalenia makijażu.
Zdjęcia wykonała w różnych warunkach świetlnych, aby jeszcze wyraźniej zaznaczyć różnice między nimi.
Kolejność numeryczna ( 20,21,23)
Zaskoczył mnie bardzo dobry standard krycia Skin Balance. Odrobina podkładu wystarczy, aby pozbyć się pajączków , niedoskonałości i rozszerzonych porów. Cera staje się jednolita i bardzo miła dla oka. Dobrze radzi sobie z niespodziankami na twarzy, dlatego zmniejszyłam spekturm działania korektora , ponieważ ze Skin Balance jest on zwyczajnie zbyteczny. Jestem bardzo zadowolona z tego faktu.
Kolejnym atutem podkładu jest jego trwałość. Stosuję go w duecie z matującym pudrem Compact Powder no.03 również od Pierre Rene. To połączenie zapewnia mi komfort na wiele godzin. Nie przeglądam się już panicznie w lusterku co kilka minut. Jednak po 4-5 godzinach muszę sięgnąć po bibułki matujące. Mój nos lubi sobie poświecić... taka jego uroda. Wynik jaki zapewnia mi Skin Balance jest dla mnie satysfakcjonujący.Będę kontynuowała naszą przyjaźń.
Możecie skorzystać również z utrwalacza Make up Fixer od Pierre Rene dla mocniejszego utrwalenia makijażu.
| dzienne światło |
Zdjęcia wykonała w różnych warunkach świetlnych, aby jeszcze wyraźniej zaznaczyć różnice między nimi.
Kolejność numeryczna ( 20,21,23)
| sztuczne światło |
| dzienne światło |
Pojemność: 30 ml
Cena: 23,5 zł - bardzo niska cena w porwaniu z jakością produktu.
Dostępność: Stoiska Pierre Rene znajdziecie w wielu centrach handlowych i drogeriach. Jeśli macie problem z lokalizacją punktów PR spokojnie możecie skorzystać z wyszukiwarki KLIK!
Pozostają jeszcze oczywiście sklepy internetowe KLIK!
Moja ocena: 9/10
Jestem pozytywnie zaskoczona. Okazuje się ,że nie trzeba wydawać ogromnych pieniędzy, aby poczuć się komfortowo. Polecam.
Jestem pozytywnie zaskoczona. Okazuje się ,że nie trzeba wydawać ogromnych pieniędzy, aby poczuć się komfortowo. Polecam.
Co myślicie o Skin Balance? Wpadł Wam w oko? A może towarzyszy Wam każdego dnia?


