Matowanie to podstawa przy mieszanej lub tłustej cerze, dlatego warto zaopatrzyć się w odpowiedni podkład. Ostatnio dosyć głośno jest o nowości Maybelline-dziś właśnie o nim...
Pierwsze spotkanie z podkładem było dla mnie pełne
niespodzianek. Nie spotkałam się wcześniej z tak rzadka konsystencją podkładu,
mimo to okazało się,że bardzo łatwo się nim pracuje. Rozprowadza się błyskawicznie i nie zostawia
śladów.

Kolor jaki otrzymałam jest najciemniejszy z całej gamy, jednak po dokładnym rozprowadzeniu dopasował się doskonale do mojego naturalnego kolorytu. Nie tworzy maski.

Krycie jest na dobrym poziomie, ale nie uniknęłam użycia korektora. Podkład dobrze matuje, ale efekt nie utrzymuje się zbyt długo w problemowej strefie T. Po około 2-3 godzinach musiałam przypudrować nos i czoło. Reszta twarzy była po tym czasie w bardzo dobrej formie. Podkład nie zatkał mi porów, nie wywołał alergii. Zastanawiający jest jednak alkoholowy zapach...(na trzecim miejscu w składzie).


Moja ocena: 7/10
Informacji o nim szukajcie TU!!!
Kolor jaki otrzymałam jest najciemniejszy z całej gamy, jednak po dokładnym rozprowadzeniu dopasował się doskonale do mojego naturalnego kolorytu. Nie tworzy maski.
Krycie jest na dobrym poziomie, ale nie uniknęłam użycia korektora. Podkład dobrze matuje, ale efekt nie utrzymuje się zbyt długo w problemowej strefie T. Po około 2-3 godzinach musiałam przypudrować nos i czoło. Reszta twarzy była po tym czasie w bardzo dobrej formie. Podkład nie zatkał mi porów, nie wywołał alergii. Zastanawiający jest jednak alkoholowy zapach...(na trzecim miejscu w składzie).
Moja ocena: 7/10