Dziś mam dla Was recenzje pierwszego z trójki OS , który otrzymałam na spotkaniu blogerek w Rybniku. Na pierwszy ogień idzie scrub, bo jak już pewnie wiecie, kocham peelingi najbardziej z kosmetyków. Czy OS spodobał mi się? Przeczytajcie...
Od producenta:
Połączyliśmy nasze legendarne 7927
prawdziwych listków mięty razem ze złuszczającymi właściwościami orzecha
włoskiego. Używaj kilka razy w tygodniu dla zauważalnie miękkiej skóry.
Moja opinia:
Zapach:miętowy, aż za bardzo. Podczas mycia zdarzało się,że szczypały mnie oczy z nadmiaru mentolu.
Kolor: zielony z brązowymi drobinkami orzecha
Działanie: Konsystencja produktu jest dla mnie słaba , bo nie dość ,że galaretowata to dosyć zbita. Spada z ręki, ucieka miedzy palcami. Opakowanie też nas nie rozpieszcza, bo dosyć ciężko wydostać scrub ze środka. No , ale plus za to ,że opakowanie jest otwierane na dole. Podoba mi się,że jest przezroczyste i można zobaczyć jak ubywa na produktu.
Drobinki, jak dla mnie są zbyt delikatne, ale co gorsza jest ich stanowczo za mało. Jak dla mnie to taki żel pod prysznic z małym dodatkiem drobinek, a nie zdzierak. Dla mnie jest za "subtelny".
Owszem peelinguje ciało, ale aby było to na odpowiednim dla mnie poziomie to muszę zużyć naprawdę dużo tego produktu. A to staje się nieekonomiczne.
Pozostaje jeszcze kwestia chłodzenia, która występuje po peelingowaniu. W zimę odstrasza mnie to uczucie, ale latem bardzo chętnie po niego sięgnę.
Pojemność : 250 ml
Cena: 8 zł
Moja ocena: 5/10
Zapraszam na stronę producenta http://www.originalsource.pl/